Nasz stały klient, pan Darek, zadzwonił pewnego razu, że podrzuci do Etażerki dwie ukochane, rodzinne szafki nocne, „troszeczkę zmęczone”. Jak je już przywiózł, od razu sama poczułam zmęczenie 🙂 Szafki ledwo zipały, jedną kiedyś skrócono o 2 centymetry, do tego były fornirowane dębiną, a jak wiadomo, fornir dębowy to koszmar wszystkich pracowni, bo się kruszy, łamie i generalnie pokazuje środkowy palec, jeśli wiecie, co mam na myśli….

Przede wszystkim, ubytki forniru… Duuuużo ubytków, które należało uzupełnić. Uzupełnialiśmy, uzupełnialiśmy, uzupełniaaaaaliśmyyyyy 🙂

Potem zabawa z podniesieniem skróconej szafki, czyli doklejka, którą trzeba było wyprofilować zgodnie z oryginałem. Jak by to ująć, bywały u nas mniej „zmęczone” meble, hehe… Patrzcie na ostatnie zdjęcie!

A na koniec Prawdziwe Wyzwanie, czyli kolorowanie wstawek z nowego dębu tak, żeby nie różniły się od stuletniego forniru. Łatwo nie było, kilka razy szlifowaliśmy wszystko do spodu. Rzadko chwalę się robotą, ale tym razem naprawdę daliśmy radę! A, jeszcze! Zapomniałabym o kamiennych plackach, które w tego typu szafkach leżą na blacie, w wyfrezowanych obniżeniach. Oczywiście, trzeba było je zamówić, na szczęście istnieje pracownia Kamyk w Jabłonnie! Zerknijcie na efekt końcowy:

Autor Aga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *