Kiedy zadzwoniła właścicielka tego stoliczka, wiedziałam, że ja i lampa sie polubimy, tak bardzo była zniszczona. Miała połamane pręty, wyplot linką dawno obwisł, słowem – bida z nędzą…

Najpierw stelaż pojechał na spawanie, potem został pomalowany czarnym lakierem. Myślałam, że blat nadaje się do odnowienia, ale przy próbie czyszczenia okazało się, że słoje też schodzą 🙂 Płyta meblowa z czasów PRL nie przeżyła tej operacji. Stolik ma nowy fornir!

Potem wyplot, który okazał się pułapką… Linka do kosiarki dała nam popalić, a na koniec odmówiła współpracy. Z pomocą przyszedł stary, dobry sznurek do bielizny. Do tego jeszcze naprawy elektryczne, przeszlifowanie plastikowych nakładek na nóżki i finito. Efekt końcowy – dla mnie bomba! 🙂

Autor Aga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *